desperacko próbując wynurzyć się z otchłani,
łapczywie biorąc oddech pozornej powierzchni, zdając sobie sprawę, że to znowu iluzja, że ponownie napiłam się wody.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
cóż, moje praktyki z sielskiej nadziei stały się istnym koszmarem. osiem godzin dziennie w nieklimatyzowanym laboratorium, gdzie nikt nas nie chce i nie potrzebuje, ani wcześniej nie chcą puścić, siedzimy więc, marnując dzień, czując okrutny smród bakterii i pożywek.
wracam do nauki, w końcu jeszcze dwa zaliczenia przede mną. szkoda, że tak ważne i szkoda, że moje motywacje nie pozwalają mi na skupienie.
przyszły tydzień będzie już o wiele lepszy, losie daj mi siłę.