dziś rano miałyśmy wybrać się z pauliną na większą sesję, by uczcić jesień jeszcze raz, z człowiekiem tym razem. jednak obudził mnie deszcz. teraz za to oślepia mnie słońce, zobaczymy czy zdążymy jeszcze cokolwiek z nim zrobić i czy obie znajdziemy jeszcze dzisiaj czas.
w międzyczasie dorzucam wam jeszcze część z ostatniego spaceru oraz premierowe zdjęcie nocne - szczerze mówiąc bałam się, że mam za słaby aparat. i dobrze się bałam, mój staruszek i jego marne megapiksele nie są w stanie strawić ziarna nocy. mimo wszystko z efektu jestem nawet zadowolona. :)
I don't believe in you, I don't believe in you and I..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nareszcie odpoczynek. nie mam czasu na życie. nie mam czasu na zdjęcia. nie mam światła bo jak wychodzę z pracy to jest już ciemno (pomijam fakt, że zdążyłam znienawidzić moją pracę...). muszę uzupełnić "październik w obiektywie", mam przygotowane zdjęcia, ale nie miałam głowy by aktualizować na bieżąco.
na całą niedzielę zrzucam przyklejany uśmiech, w końcu co boli to boli.
czas się spakować. chyba nie jestem w tym najlepsza.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
okej, plecak - gotowy. aparaty - gotowe. bilet - jest. ubrania - są.
wszystko mam, poczucie, że czegoś zapomniałam również. :) zawsze tak mam!
długo czekałam by spotkać alex - poznaną dzięki muzyce, a jakże by inaczej. teraz nareszcie moje marzenia się spełnią.
oczywiście problemy też się pojawiły, nigdy nie ma tak, że wszystko idzie po mojej myśli. teraz jednak niecierpliwie wyczekuję momentu, kiedy wsiądę do pociągu do poznania (pierwsze razy ftw!).
jeśli będę miała możliwość to rzucę wam tu jakiegoś posta w międzyczasie, co by pochwalić się jak nam się tam żyje.
czas jeszcze zaopatrzyć mp3'kę w nową muzykę!
buziaki
---------------
okay, the bag - check. cameras - check. train ticket - check.
i've got all the things i need, the feeling i forgot something - as well. :) i always feel that!
i've been waiting for so long to meet alex - met thanks to music, of course. now my dreams finally come true.
of course, there wouldn't be a trip without any problems, it's never perfect, but now i'm sitting here, impatiently looking forward to being in the train to poznań tomorrow (first times ftw!)
if i have an opportunity, i'll post something about how we live there.
it's time to pack my mp3 player with some new music!
xoxo
"- why people lose each other...? why WE lost each other?
- sometimes things happen. we have scars and wounds. things happen...
- is it because i gained weight?
- i was fighting for you as strong as always before you did... just... one person from a relationship is always wrong. two different characters, personalities and needs. two different decisions and opinions. when both match each other it's okay. but when they are different - one of them is wrong. that day, when we lost each other, i was wrong. when i hurt you."
------------------
"- czemu ludzie się tracą? dlaczego MY się straciliśmy?
- czasem rzeczy się dzieją. mamy blizny i rany. rzeczy się dzieją...
- bo przytyłam, co?
- walczyłem o ciebie tak samo jak zanim to się stało... po prostu... jedna osoba w związku zawsze jest w błędzie. dwa różne charaktery, osobowości i potrzeby. dwie różne decyzje i opinie. kiedy obie do siebie pasują, wszystko jest w porządku. ale kiedy są różne - jedna z nich zawsze jest zła. tamtego dnia, kiedy my się zagubiliśmy, ja byłem w błędzie. kiedy cię skrzywdziłem."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
kartka z pamiętnika, 23 lipca 2012r. *angielska wersja jest pierwsza bo jest wersją oryginalną.
----------
a page of my diary, July 23, 2012. *english version comes first cause it's the original one.
miłość i przyjaźń rządzi się zupełnie różnymi prawami.
głupi ten, który próbuje podporządkować jedno zasadom drugiego.
wbrew pozorom jest to diametralnie inna forma relacji, ma inne ograniczenia, wymagania, inaczej funkcjonuje i ma inne właściwości...
tylko dwie osoby powiedziały mi o tym głośno. bezistnienia pisała o tym kiedyś tak pięknie, ubolewając nad tym jak często człowiek jest ślepy na tę granicę i domaga się, wyobraża nie wiadomo co.
cieszę się, że zaliczam się do tych, którzy dostrzegają zbyt wiele. mam przez to świadomość rzeczy, którymi inni się nie przejmują.
szkoda tylko, że jest nas tak mało. że musimy domagać się o zrozumienie, którego nie dostąpimy.