Showing posts with label rozkminy. Show all posts
Showing posts with label rozkminy. Show all posts

Tuesday, October 22, 2013

"Watch my world dissolve and pretend that none of us see the fall..."










"You see my pain is real,
Watch my world dissolve
And pretend that none of us see the fall.
As I turn to sand,
You took me by the hand
And declared, that love prevails over all."

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
z racji epidemii przeziębienia w moim domu znowu zaległam w łóżku. ciężko mi z tym jednak i snuję się, próbując znaleźć sobie kreatywne zajęcie. obejrzałam chyba z tysiąc tutoriali na youtube, wypiłam ze 100 herbat, starając się nie obejrzeć nowego odcinka "how i met your mother" zbyt wcześnie, aby nie nudzić się przez resztę wieczoru. jednak chyba moja cierpliwość się skończyła...


Sunday, October 6, 2013

"The most loneliest day of my life."








"And if you go,
I wanna go with you.
And if you die,
I wanna die with you.
Take your hand and walk away..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
szaro, buro, smutno, samotnie. zimno, leniwie, nieprzyjemnie. łzawo, z bólem, sennie, cicho. przejściowy stan osłabienia.
(oglądajcie "październik w obiektywie", ej!)


Friday, August 23, 2013

Shall we have a break?





break away from everybody, break away from everything.

~~~~~~~~~~~~~~~~
oderwać się od rzeczywistości. od problemów. zrobić sobie przerwę od myślenia kiedy wyrzucą mnie ze studiów, tego, że nie wiem co zrobić ze swoim życiem, tego, że nie mam pieniędzy i zawodzę rodziców. chcę od tego uciec na jakiś czas. chciałabym znów poczuć tą beztroskę liceum, mimo, że wtedy uważałam ten okres za koszmarny. nie, wtedy to było sielankowo.
nie wiem czy jestem przytłoczona, czy zagubiona. po prostu czuję się źle, a upływający czas działa na moją niekorzyść.
dziękuję każdemu, kto zawsze odbiera telefon i mówi, że będzie dobrze i, że możemy się spotkać zawsze i wszędzie. kochanej a. za te genialne babeczki, które widzicie i za wsparcie od ponad 10 lat, cudnej p. za zapijanie ze mną smutków i zrozumienie tego jak popieprzona jestem. każdemu z was za szacunek i uznanie dla mojej pasji oraz za to, że większość z was to genialni znajomi, poprawiający mi humor każdego dnia. :)
wyszło może trochę patetycznie, ale czułam potrzebę wyrzucenia tego z siebie.
udanego weekendu, kochani. :)

ps: wreszcie zrobiłam porządek z moim bloglovin'. był tam podpięty stary blog. zauważyłam tam też opcję społecznościową. macie więc tutaj mój profil - KLIK, zaktualizowany, dodawajcie do znajomych i obserwujcie bloga. :)


Wednesday, July 31, 2013

"Songs of desperation."

siądę dziś na łące i zostanę, dopóki nie zagłuszą mnie świerszcze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
dobra nowina - udało mi się załatwić sprawę z autorstwem zdjęć w magazynie. :) zostałam przeproszona i sprostowanie pojawi się w następnym numerze. całe szczęście!
druga sprawa, od jakiegoś czasu zbierałam się w sobie by zbudować sobie aparat do fotografii otworkowej/pinhole (stwierdzenie 'zdjęcia zrobione puszką/kartonem' nabrałyby nowego znaczenia. :D ), ale jedna z was, kochane, natchnęła mnie bym na ten temat więcej poszperała. tak też dowiedziałam się, że mogę po prostu zrobić sobie 'obiektyw' do mojej cyfrówki. efekty są momentami przerażające, ale to nadaje zupełnie nowy wymiar moim zdjęciom. może coś wam pokażę.
mój wyjazd do poznania jest już prawie pewny - matko, jak się cieszę! :*


Sunday, July 14, 2013

Girl, Interrupted.


"i know what its like to want to die. 
how it hurts to smile. how you try to fit in, but you can't. 
how you hurt yourself on the outside, to try to kill the thing on the inside." - susanna kaysen

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
miałam 12 lat, kiedy po raz pierwszy obejrzałam ten film. ja byłam sama w domu, a on leciał późno w nocy. koleżanka poleciła mi go, mimo tego, że dobrze wiedziałam, że nie jest to film dla dzieci obejrzałam go. bo nie czułam się dzieckiem, mimo wszystko.
stał się dla mnie skarbnicą morałów i brutalnej prawdy. włączam go bardziej regularnie niż kevin'a w święta. 
zawsze, gdy coś mnie przybija. dziś, na przykład.
a wy? oglądaliście? macie jakieś zdanie o tym filmie/książce? swoją drogą, uwielbiam rolę angeliny jolie, jako lisy. 
jest oczywiście możliwość, że nigdy nie słyszeliście tego tytułu - w tym miejscu serdecznie polecam oraz uprzedzam, że to mocna produkcja dla świadomych.
błagam, niech już wyjdzie słońce! 
idę odpisać na wasze maile. 
buziaki

------------------
i was 12, when i first saw this movie. i was home alone and it was late at night. my friend told me it's amazing. i knew it's not a film for little kids, but i wasn't feeling like one.
the film became a treasure box of morals and cruel truth. i watch it more often than "home alone" during winter holidays.
every time something brings me down. like today, for example.
and you? have you watched it/read it? what do you think about it? and i love angelina jolie as lisa there.
of course there's a possibility you've never heard about this piece of art. i highly recommend it, but i must admit it's a hard movie.
oh please, sun come out!
okay, i'm going to answer all your emails. 
xoxo

Thursday, July 11, 2013

"She lives in a fairy tale, somewhere too far for us to find..."


każdy z nas powinien mieć swoją własną bajkę. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
mam ochotę pisać. wrócić do tego jak było kiedyś, pisać bez opamiętania, stworzyć swój własny świat, w którym wszystko będzie takie jakie chciałabym by było w rzeczywistości. zatopić się w literkach, imionach, krainach. czuję ogromną potrzebę, inspirację muzyką, jednak boję się, że gdy zacznę to znowu opuści mnie wena. cholerna blokada. nie jestem w stanie napisać nic konkretnego od 2009 roku, mimo, że głowa pełna pomysłów, szkiców, obrazów i dialogów. przyznam szczerze, że malowałabym to. ale nie potrafię, więc duszę, dławię się ilością nieukształtowanych wizji. czekam aż zagotują się we mnie do tego stopnia, że wyleją się na papier, zostawiając trwały ślad. ale, cholera, nie chce wykipieć!
a są rzeczy tak fantastyczne, że nie da się ich sfotografować. brakuje mi talentu do pary, nie mogłam urodzić się pragmatycznym umysłem ścisłym? przynajmniej nie miałabym problemu na studiach ani eksplodującego, wręcz boleśnie, mózgu z niewyrażenia.
buziaki


Tuesday, July 9, 2013

"Lost in the City of Angels..."


zastanawiam się jak szukać swojej ścieżki. 
do tej pory testowałam wszystkie napotkane, jednak coraz trudniej mi wrócić do domu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
wielu z was pytało mnie o gazetę, w której ukażą się moje zdjęcia. :) jest to 'e-makijaż', magazyn dostępny również online, dlatego nie martwcie się, jeśli mieszkacie zagranicą - jak numer się ukaże to wam go tutaj wrzucę. :) dziękuję za tak żywe zainteresowanie!
(...)
zostałam z tylko jedną rolką filmu w lodówce, muszę koniecznie wyszukać jakąś dobrą wyprzedaż na allegro (2zł za rolkę to zacna oferta).
aktywnie poszukuję dobrego filmu na dzisiejszy wieczór. w przypływie desperacji gotowa jestem kupić litr lodów i oglądać po raz setny 'dziennik bridget jones', jednak bardzo chętnie wzięłabym się za coś, czego nie znam. za komediami romantycznymi nie przepadam (jest kilka wyjątków, oczywiście), za to ostatnio okrutnie lubuję się w kinie skandynawskim. samo tak poszło, począwszy od 'millenium', poprzez 'headhunter'ów', kończąc na 'wspaniałej i kochanej przez wszystkich', która uchodzi za szwedzki odpowiednik bridget, śmiałam się do rozpuku momentami. horrorów też nie lubię, dlatego też oczywiście oglądałam 'mama' z początku tego roku. guillermo del toro ugościł mnie typowym dla siebie straszeńcem, jednak byłam dzielna - bo było na kogo popatrzeć, co automatycznie mnie uspokoiło (wiem, banalny powód, ale ciekawa byłam tego filmu). filmy mile widziane, kostiumowe albo z nowym jorkiem w tle. trzeba czasem oderwać się od rzeczywistości. ;)

Monday, July 8, 2013

The World behind a glass.


otwórz okno - zobacz jak ulatuje przez nie dusza.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
gazeta, w której ukażą się moje zdjęcia będzie dostępna od 20 lipca w empikach. wow! to super niespodzianka, myślałam, że nie uda mi się tego nawet zobaczyć.
coraz bardziej wątpię w to co robię - mnóstwo osób doradza mi rezygnację ze studiów bym zajęła się zdjęciami. gorzej, że jeśli w moim życiu nie ma jakiegoś punktu zaczepienia, jakiejś jednej rutynowej czynności, którą można uznać za szkielet codzienności, gubię się. gubię się, nie umiem improwizować w sprawach życia. działam jak mały pajączek, tkający sieć - bez szkieletu nie pociągnie oczek nici, po których może się swobodnie poruszać. nie wiem co ze sobą zrobić.
cudowny wieczór wczoraj na mieście. oby jak najwięcej takich, potrzeba mi odpoczynku umysłu i pysznej herbaty.